Antymateria

by Mefedronowy Baron

/
1.
2.
3.
03:47
4.
02:20
5.

about

credits

released January 21, 2015

Mix & mastering: Mefedronowy Baron/Karel Goldbaum
Catalog number: CWSHD041

tags

license

all rights reserved

about

Cowshed Records Warszawa, Poland

Cowshed Records is a Polish, Warsaw-based independent dark electronic netlabel formed by Karel Goldbaum in 2011.

contact / help

Contact Cowshed Records

Streaming and
Download help

Shipping and returns

Redeem code

Track Name: Intro (feat. Luksusowy Seba)
SEBA
La la la, lala la la. Laaaaaaaa.
Życie toczy się jak żuk topiarz swoją kulę.

Pewnie coś palił - pewnie to crack,
pewnie coś zrobił - pewnie to smak.
Dziwki jointy hajs hajs suko.

Już najwyższa pora
by swag sypany był w tonach.
Bania ciężko zawieszona
jak na dronach.

Jesteś nakuty to przygotuj się do ciśnienia
Wkracza Mefedronowy Baron feat. Luksusowy Seba.

Każdy ćpun oczy przeciera,
gdy widzi mój hajs dziwki koks Range Rovera.
Więc teraz pozwolisz, że jointa zawinę ze stówy.
Nie kminisz zajawki? Sorry człowieku! Tak hajs nakręca się gruby.

BARON
Wtaczam się na ten bit na bece, którą właśnie toczę;
byłem w metrze jeden typ przywdział kalosze. Mówię "Typie,
przejebałeś. To jest miasto a nie pole gnoju.
Schowaj te trzewiki w szopie i nie pokazuj nikomu.".

Kiedy pale bake, biorę banknot 500 euro,
kręcę go, zwijam go, baka trafia w jego sedno.
Mefedronowy Baron wtacza dziś na salę,
siedzę w domu dziś nakuty, więc nie spotkasz mnie przy barze
przecież.
Track Name: Hajs (feat. Luksusowy Seba, £^$¥)
SEBA
Nie ma to jak
Z ziomkami na stricie
Zapalić cos wypić
Wy-lu-zo-wać sie
Potem jak weekend
Uderzyć na melo
Nar-Ko trzeba popić><Wiec dawaj wóde

Na ciężkim rauszu life

Tak reprezentuję

Na ciężkim rauszu life

I Zapach melanżu juz czuje

Jak szejkowie bawię się

Bo jebać to że, cieniasy hejtują
Z głośników Omar souleyman
Wszyscy na sali jak cycki bansują
Odra-zu czu-je
jak przepełnia mnie testosteron
Szalony feromon uderza do glowy
Teraz ja dla ciebie tym
czym dla Rzymu Neron
Mercedes klasa s
Z pod klubu wyjeżdża załadowany
Obok siedzi baron z blantami
Z tylu £^$¥ SIĘ BAWI Z PANIAMI
Patrzę w lusterko
jak jedna rzęsami za-mia-ta
Juz widzę, że dzisiaj jest moja
Ona tez to wie>
< cra-zy mało-la-ta
Oddał bym dla niej
Kawał swiata
Suka pierwszy sort
A nie, drecho-szmata
Wiem co zrobić
żeby lepiej podróżowało się nam
Trzeba ususzyć, pokruszyć, zawinąć grass
Więc dawaj, dawaj, dawaj, dawaj, dawaj, dawaj hajs


BARON

Ej dobra spokojnie. Daj już ten hajs co. No już daj ten hajs, typie.

Me-fe-drono-wy Chajzer wypierze zaraz ten kureski bajzel,
dawaj raz-dwa hajs suko, bo cierpliwość szybko trace,
w razie kiedy szukasz wrażeń oferuję szybki spacer,
bez problemu ci upieke na ryj lepe i żydowską mace.

Jestem kucharzem, smaże w domu kase,
tak jak laski piękno pokazują owijając szyję pięknym szalem.


Aż zakaszlałem, co ty mi tu Seba dałeś,
brylantowe bletki zostawiają w płucach sadze.
Już to skumałem, człowiek jest tylko towarem,
tak włada hajs światem, że na każdym kroku jesteś sprzedawany.


Choć masz intencje szczere, zlewam zlewem zlewę z ciebie przecież.
Zapomniałeś, że bez hajsu taty dupy nie wyrwałeś.
Jesteś zwykłym zerem - taką masz właśnie bajere,
sorry ziomek, przejechałem ci po mordzie moim SLR-em.


Nie mam, nie mam, nie mam czasu na ludzi zbudowanych z hałasu,
minimalizm dominuje w moim świecie duchów z lasu.
Zrozum wojaku geniusz tego formatu,
że nawet roślina zdolna jest do ataku.

ŁASY

Nie musisz szanować mojego zbioru walut
Ziomków paru i hajs, psom waruj
£^$¥ to łańcuch walut, jebie mnie salut twój,
nie czuję żalu

Hajs, poproszę, syp go
Pomału rozlewaj ten trunek
Bo właśnie flotę w to miejsce wgniotę
Gdzie stał ten wasz cały szacunek

Co w nozdrzach mam? Koko
Jak dla mnie luz, spoko
Bo gdy wchodzę na odsłuch ty
wyjmujesz sos, myślisz - są tu

Pewnie ze sobą ma znów swych
Naćpanych, białych jak dama
Dama biała dama dama dama dama ziomków.

2x
Napierdalam tak mocno
Od odsłuchów zrobiłeś odskok, co?
Tak wiesz ja robię to non stop
Oni mówią mi rap-nawigator

Pan Kreator dajmy na to
Suk Pantokrator
Pięknych jak Hathor
Ej ty suko, daj w ogień button.

Daj ogień baton, daj ogień baton,
daj ogień baton, daj ogień baton tralala
Track Name: Beka
Luźno - tak podchodzę do życia, ziomek.
Trudno - mówię gdy znika mi okazja, koleś.
Przecież nie po to zostałem kiedyś spłodzony
by przez całe życie bić sie o te farmazony, które
ktoś tam pierdoli w telewizji albo w sejmie,
że krzyż najpierw powiesi, potem jednak zdejmie.

Nie przeszkadzając sobie ani innym przecież wcale,
idę przez świat pozawijaną drogą pełną wrażeń.

Plum plum, stąpam po wodzie nagle, heee
mefedronowy wiatr uderza w moje żagle, ale
nie chodzi mi tu teraz o noski czy wciąganie, tylko
że kreatywność sprawia, że w bałaganie myślę szybko.

Właśnie do tego zostałem stworzony,
by pierdolić na odwrót wszystkie te farmazony,
które słyszysz na co dzień w swoim życiu.
Weź bo jeszcze ci powiem zbyt wiele, Zbysiu.

Ta pani Mariolka spod dziewiątki,
chodzi zawsze z psem do kościoła w piątki.
Raz byłem, bo szefa szpiegowałem a tam,
ona go całuje! Jak on przecież miał katar.

Pewnie bym tego nie nawinął wcale,
gdyby nie to, że właśnie tam spacerowałem.
Trochę wam nakłamałem - nie byłem tam beka, ale
beka że beka i nie wiesz o co chodziło wcale.


Beka, że beka. Beka beka.
Beka, że beka. Beka beka.


Nie interesuje mnie kto jak w Vivie jest ubrany;
czy Radek Majdan łysy ma łeb już cały.
Weź te dary, otwórz gały by twe zmysły to skumały.
Matki natury dziś posmakuj zamiast tej gorzały.

Zobacz las, pełen roślin, drzewo życia ma dziś gości;
odwiedziłeś je przez dopływ żywej świadomości.
Usiądź wygodnie, rosiczkę obczaj koleś,
jak przegryza żabę, wypija z niej istnienia wodę.

Wygodny mech, teraz wdech, zostaw za sobą miasta zgiełk.
Bake weź, rozkoszuj się i pomyśl jak zmienić coś na lepsze.


Twarz się uśmiecha, widzę z daleka, czas ucieka,
jakiś typ woła beka, że beka.

Beka, że beka. Beka beka.
Beka, że beka. Beka beka.
Track Name: Kebab
Kolejny raz budzi mnie sraka. To sraka ze wczoraj z kebaba.
Za kwadrans piętnasta, zmęczenie nie spada,
chciałbym daleć spać lecz sram... Leci sraka.

Znowu przyszyła mi dziś chęć na kebaba,
ten na grubym cieście z ostrym sosem - dobrze go znasz.

Lubię wkładać kebab w mordę. To jest dobre, to jest dobre.
Ostry sos mi cieknie, wyglądam coraz bardziej modnie.

przyznasz ładne mam dziś spodnie. przyznasz ładne mam dziś spodnie. przyznasz przyznasz ładne mam dziś. przyznasz ładne mam dziś spodnie x2

Baranina na francuskiej, nie ma lepiej,
nic na świecie nie zastąpi baraniny w ciepłym cieście w ciepłym cieście. barniny w ciepłym cieście, nie zastąpi nie zastąpi, baraniny w ciepłym cieście. baraniny w ciepłym cieście.

Zapach ten kusi mnie, kocham go, kebabie zjem cie.
Sos ostry już czuję, chili poparzy ci punie.
Przygotuj się na ten kęs przyjemności płynącej -
- ostry podwójnie, gdy go witasz i gdy żegnasz z nim się.

2x
piękny jest, smaczny jest.

o kebabie! czemu jesteś taki dobry? kebabie...